środa, 29 czerwca 2016

Zwyczajne czy niezwyczajne "Dzień dobry"

Pamiętam czasy, kiedy "Dzień dobry" mówiło się  każdemu sąsiadowi z bloku bez względu na rodzaj zażyłości jaki ich łączył. W szkole pozdrawianiem tym witało się bez wyjątku wszystkich nauczycieli. Nie miało wtedy najmniejszego znaczenia, czy dany nauczyciel nasz uczył, czy też nie. Nikt się nad tym nie zastawiał, po prostu tak wypadało się zachowywać. Mężczyzna zawsze witał kobietę jako pierwszy niezależnie od tego, ile miał lat i jakie  stanowisko piastował. 





A jak jest dzisiaj?  Czasami wręcz odwrotnie.
Z moich obserwacji wynika, że coraz więcej ludzi - szczególnie młodych przestaje posługiwać się tym zwrotem na co dzień,  często stosując w kontakcie z drugim człowiekiem, metodę  tzw. "sufitowania" czy "podłogowania".  Na czym ona polega? Po prostu pseudo znajomy kieruje  oczy w niebo  lub w podłogę i udaje,  że nikogo nie widzi, nie zauważa. W ten sposób unika przywitania się.
Po co?  Może z braku obycia, braku szacunku, egoizmu, a może z obojętności i braku takiej potrzeby. Jest tak mocno pochłonięty sobą, że nie widzi, czy nie chce widzieć drugiego człowieka? Uważa to za przejaw głupoty czy zło konieczne. 
"Dzień dobry" czym jest? Czy tylko pozdrowieniem - formułą grzecznościową wypowiadaną na przywitanie? A może jednak jest czymś więcej? Jaki ładunek emocjonalny ze sobą niesie? 
Zwrot ten wypowiedziany odpowiednim tonem  może wywoływać  przyjemne emocje, może pobudzać do działania, zachęcać do podjęcia rozmowy. Może być czymś więcej niż tylko oznaką dobrego wychowania. Ta prosta formuła jest okazją do nawiązania z kimś relacji, próbą otwarcia się na drugiego człowieka,  szansą na  zwrócenie na siebie uwagi i ucieczką od samotności.
I odwrotnie nieusłyszane przez nas  "Dzień dobry"  może wywoływać  złość, niesmak, niepokój, smutek i żal. Może powodować niechęć do znajomego ale także zaburzać poczucie własnej wartości, powodować uczucie osamotnienia.
Może trochę przesadzam, ale... No właśnie. Ale w świecie, w którym mamy po "tysiąc" znajomych na fb, którzy nie rozpoznają nas w realu,  trzeba o tym przypominać i głośno na ten temat mówić. Uczyć nasze dzieci  już od maleńkości podstawowych zasad kultury. Nie bagatelizować wychowania. Pamiętać o tym, że internet nie zastąpi mądrego, kochającego rodzica i nie nauczy  tego, co naprawdę w życiu jest  ważne. Może  naukę warto zacząć od podstaw - chociażby od zwyczajnego "Dzień dobry", które jak się okazuje nie jest wcale takie zwyczajne.
Na koniec idealnie pasujące do moich rozważań słowa - DALAI LAMY zatytułowane: 
"Paradoks naszych czasów"
Dziękuję wszystkim, którzy zaglądają tutaj i towarzyszą mi w moim codziennym życiu czytając  i zostawiając komentarze. Jeśli chcesz, to podziel się ze mną swoją opinią, doświadczeniem i pozostaw ślad, że tu byłeś. Twoje zdanie jest dla mnie niezmiernie ważne i cenne. 
Serdecznie pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz