poniedziałek, 5 września 2016

Wakacyjna garść życzliwości


Przemoc jest wszędzie - w mediach, w szkole, w zakładach pracy, w domu i na ulicy.
Wystarczy wsłuchać się w doniesienia prasowe i przeanalizować repertuar filmów w gazecie ,by stwierdzić, że agresją przesycony jest świat a właściwie ludzie. Aż się włos jeży. Zło jest wszędzie i krzyczy. Jest medialne i łatwo się sprzedaje. Budzi wiele emocji ale czy właściwych?
Dobro zaś siedzi cichutko w kącie i po prostu robi swoje. Krok po kroku, każdego dnia, cierpliwie i konsekwentnie. Próbuje się przebić przez fasadę cwaniactwa i fałszu, przybierając różne formy - od drobnych aktów życzliwości do bardziej spektakularnych działań. Nie poddaje się mimo czasem niesprzyjających okoliczności. Idzie ciągle  z przekonaniem do przodu zabierając za rękę, ze sobą swoich zwolenników, którzy nie zważając na brak popularności podążają tą samą drogą. 
Drogą, która czasami nie jest usłana różami ale wiedzie ku prawdziwe, sprawiedliwości, uczciwości i miłości. Jakkolwiek by to zabrzmiało dla mnie wybór jest prosty. Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe, bądź życzliwy na co dzień nie od święta. Jak? Po prostu. Uśmiechaj się do ludzi, pomagaj np. odstawić koszyk w sklepie, przywitaj sąsiada, wysłuchaj siostrę, itd.
I tutaj w tym miejscu chciałabym przytoczyć 4 sytuacje, które mnie spotkały w ostatnim czasie. Trzy dotyczą mnie bezpośrednio, jedna spotkała moją koleżankę Zosię. Jest na tyle ciekawa, że warto ją tu przywołać.

Historia nr 1
Mamy poranek - 23 sierpnia. Szykuję się, żeby pojechać z moim tatą na grzyby. Słyszę dźwięk telefonu. Biegnę by go odebrać. Nie udaje mi się, ponieważ komórka przestaje dzwonić. Sprawdzam - kto telefonował. Na wyświetlaczu widzę nieznany numer. Nie oddzwaniam. Ale za chwilkę dochodzi do mnie kolejny sygnał. Jest godz. 8.24. Tym razem dzwoni moja koleżanka, która informuje mnie, że powinnam być na egzaminacyjnych poprawkowych w szkole, z którą współpracujemy. Początkowo pomyślałam, że sobie ze mnie żartuje i chce mnie wkręcić. Jednak jest na tyle poważna, że zaczynam jej wierzyć. Wpadam w lekką panikę. W głowie mam natłok myśli - przecież nic o tym nie wiedziałam, nikt wcześniej mnie nie powiadomił, co mam na siebie włożyć itd. W biegu więc się ubieram, pakuję bułkę i wodę oraz dowód do torebki, połykam tabletki. Dzięki mojemu tacie na miejscu jestem o 8.34. Przepraszam zgromadzonych. Dyrekcja podchodzi do mnie z dużą życzliwością, prosi bym sobie usiadła i się uspokoiła. Jednocześnie tłumaczą mi co i jak. Idę na egzamin. Wszystko przebiega poprawnie. Siadam, obserwuję i myślę. Mam na to całe 170 min. Wtedy w mojej głowie rodzi się pomysł napisania tego postu. Tematem przewodnim ma być życzliwość ludzka.
Właśnie dzięki życzliwości kilku osób ta historia skończyła się dla mnie pomyślnie. Aż boję się pomyśleć jakie konsekwencje mogłyby mnie spotkać, gdybym nie dotarła na miejsce.
Dziękuję Lidka💗
Mojemu tacie💗 i kilku innym osobom też się należą oddzielne podziękowania za okazaną życzliwość i wsparcie💗

Historia nr 2
Mamy sierpień. Piszę komentarz na blogu mniej więcej tej treści...bardzo podobają mi się te pucharki... W odpowiedzi autorki a mowa o Anicie z Nitka Design otrzymuję wiadomość, że może mi je kupić i przesłać drogą pocztową. Zaprasza mnie także dwukrotnie do siebie do domu.
Aż mnie zamurowało. Jestem w szoku. Kobieta przecież mnie nie zna, nie wie kim jestem i jakim jestem człowiekiem. Myślę sobie: są jeszcze fajni ludzie na tym świecie.
Dzięki Anita

Historia nr 3 

Pewnego razu na Fb zadeklarowałam chęć udziału w konkursie. Nagrodą były 4 fotele ogrodowe. Za kilka dni pojawiły się wyniki. Byłam wśród zwycięzców. Ogarnęła mnie euforia (jeszcze nic w życiu nie wygrałam). Zgodnie z instrukcją weszłam na polecaną stronę, gdzie miał się znajdować formularz. Moim zadaniem (już nie pamiętam dokładnie) było przesłanie 2 sms. Nie myślcie sobie, że to zrobiłam.  Moja intuicja zadziałała na 100%. Czułam, że to oszustwo. Kiedy na drugi dzień chciałam umieścić komentarz ostrzegający przed tą zabawą - strona z owymi krzesłami już zniknęła. 
Za jakiś czas w spam zauważyłam wiadomość od nieznanego mi mężczyzny - p. Tomasza, który przestrzegał mnie przed udziałem w tej zabawie, która była próbą oszukania i wyłudzenia pieniędzy od ludzi. 
Oczywiście podziękowałam nieznajomemu za wielką życzliwość, ostrzeżenie i poinformowałam go, że nie dałam się wpuścić w maliny. 
Dzięki  panie Tomaszu:)

Historia nr 4 która przydarzyła się mojej koleżance Zosi.
Popołudnie, Zosia wraca z Poznania po wizycie u lekarza do domu. Jej uwagę w pociągu przykuwa pewna, jak dla niej barwna para. Jak się później okazało są to Rosjanie, którzy pochodzą z Władywostoku i jadą specjalnie do Wolsztyna aby oddać hołd i złożyć kwiaty na grobie swojego dziadka pułkownika Armii Radzieckiej, który zginął podczas  drugiej wojny światowej na dwa tygodnie przed jej zakończeniem.
Podróżni ze względu na utrudnienia na drodze, na miejsce docierają ok. godz. 23.30 o dwie godziny później jak przewidywał rozkład jazdy. Koleżanka wraz z mężem, który przybył po nią na stację postanawia pomóc nieco zdezorientowanym turystom. Zawożą ich do pobliskiego hotelu i umawiają się z nimi na spotkanie kolejnego dnia.
Cała czwórka udaje się najpierw na cmentarz żołnierzy AR, by tam na grobie dziadka złożyć wieniec i zawiesić na nim jego popiersie. Ów Rosjanin bezbłędnie trafia na miejsce docelowe, czym wzbudza wielkie zdziwienie u moich znajomych. Przypadek czy przeznaczenie? Na jego twarzy rysuje się ogromne wzruszenie i radość. 
Następnie wspólnie zwiedzają miasto i jedzą obiad. Żeby oszczędzić kasztów Rosjanom moi znajomi oferują im nocleg a także pomoc w dostępnie do Internetu i zakupie biletów lotniczych. Oferują również swoje wsparcie w dowozie na staję, która znajduje się w Zbąszynku. Dodatkowo obiecują załatwić wszelkie formalności związane z umieszczeniem popiersia na grobie. Na marginesie mówiąc musi być wykonane drugie, które będzie odpowiadało urzędowym standardom.
Czyż nie świetna historia. Jak z filmu! Filmu o zaufaniu i wielkiej życzliwości do drugiego człowieka. 
Należy się Wam Kochani za taką postawę medal💞 JESTEŚCIE DE BEST💓




Opisałam tylko  cztery historie, ale jak sobie teraz tak myślę mogłoby być ich więcej. Wystarczy tylko poszukać w skarbcu własnych wspomnień. Dziękuję wszystkim tym,  którzy w ostatnim czasie byli tak po prostu dla mnie życzliwi. 

Serdecznie pozdrawiam:)

ps. Dziękuję wszystkim, którzy tutaj zaglądają i towarzyszą mi w moim codziennym życiu. Za wszelkie słowa pozostawione w komentarzu z góry dziękuję:)

6 komentarzy:

  1. I tak trzymać! Jak miło poczytać o dobrych uczynkach! Wszędzie pisze i mówi się zazwyczaj o tych złych:( pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto skupiać się na dobrych rzeczach, które powodują uśmiech ☺ To one sprawiają, że życie nabiera sensu. Pozdrawiam cieplutko 💙

      Usuń
  2. Tak, życzliwi ludzie jeszcze są, potrafią nam to okazać... A najmilsze jest to, że zupełnie nieznani nam ludzie, okazują nam tyle życzliwości.
    Kochana, skorzystaj z zaproszenia do Anitki- jest cudowną osobą i ma piękny dom!
    Buziaki ślę

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzliwi są wśród bliskich i całkiem obcych osób. I takimi ludźmi warto się otaczać.
    Pozdrawiam słonecznie ☀☀☀

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też wierzę w ludzi i ich życzliwość taką zupełnie bezinteresowną. Wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są życzliwi ludzie i nimi trzeba się otaczać ale i są tacy, którzy potrafią za plecami Cię obwiniać i Ci złorzeczyć. Czasami nie wiadomo z jakiego powodu to robią. Przykre ale prawdziwe. I takich osób trzeba unikać.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci samych życzliwości☀ w Twoim życiu 😊

      Usuń