wtorek, 30 października 2018

Elementy boho w moim domu

Jestem tu i jednocześnie mnie nie ma. Mentalnie jestem przy domowym remoncie. Zaczęliśmy malowanie. Krok po kroku idziemy do przodu. W każdej wolnej chwili chwytamy za pędzel i malujemy ściany. Świeża biel zaczyna królować w całym naszym domu. Zabraliśmy się również za przemalowywanie drzwi farbą kredową. Trzeba je jeszcze zabezpieczyć woskiem lub lakierem. Na efekt końcowy trzeba będzie jeszcze poczekać. W dwóch pomieszczeniach wymieniliśmy podłogi. Mozaika została zastąpiona panelami w kolorze szarości.  Pojawiły się także drobne elementy boho. Zaczęłam bawić się w tworzenie grafiki właśnie w tym stylu na naturalnych elementach.  Brak im doskonałości. Wymagają poprawki lepszymi pisakami ale i tak mi się podobają. Oprócz  moich "dziełek" (hi, hi, hi...)  w moim mieszkaniu w stylu boho są jeszcze poduszki, dywanik, zasłona, narzuta na tapczan. 
Lubicie ten styl? 
Pokój mojej córki.
boho

poniedziałek, 22 października 2018

Zupa dyniowa a właściwie krem dyniowy

Witajcie wieczorową porą:)
Ostatnio u mnie trochę bardziej kulinarnie, choć powstało kilka rzeczy, którymi pochwalę się już wkrótce. Mam także za sobą remont pokoju córki i kuchni. Zmiana w postaci wymiany podłóg odmieniła w sposób znaczący te pomieszczenia ale o tym również napiszę później. Jak widzicie z mężem nie marnotrawimy czasu., tym bardziej, że sami malujemy ściany. Ale nie o tym miała być dzisiaj mowa. 
Chciałabym zachęcić Was do przygotowania zupy dyniowej a właściwie kremu dyniowego. Przepis kilkanaście lat temu dostałam od kuzynki mojego męża. 
Wartości odżywczych i właściwości leczniczych dyni nie da się przecenić. Jako niskokaloryczne warzywo znalazła swe zastosowanie w kuchni dostarczając naszym organizmom wielu pierwiastków i witamin. Spożywając zaś świeże pestki dyni możemy wzbogacić nasz organizm w nienasycone kwasy tłuszczowe. Zastosowań dyni jest bardzo wiele. U mnie w domu  przyrządzamy z niej placki ziemniaczane, ciasta, kompot (którego niestety nie lubię) oraz wspomniany krem. Zapraszam do wirtualnej degustacji:)

krem dyniowy

środa, 17 października 2018

Jabłecznik według przepisu mojej mamy

Witajcie:)
Macie ochotę na coś słodkiego? Jeśli tak, to polecam Wam jabłecznik mojej mamy. Sezon na jabłka trwa, mamy ich pod dostatkiem. Możemy przebierać w gatunkach i wybierać zgodnie  z naszymi upodobaniami smakowymi. Ale do rzeczy...


wtorek, 9 października 2018

Zapiekanka gyrosowa czy leczo a może serial

Witajcie🤗
Tak jak już wcześniej wspominałam, mało mnie w blogosferze - u Was, u siebie. Jakoś ostatnio nie mam zbyt dużej motywacji do publikowania postów. Praca - dom, dom - praca, górują sprawy codzienne. Odłożyłam też na moment książki. Za to pochłonął mnie zupełnie serial Outlander polecony przez Anitę. Piękna scenografia i widoki, cudownie brzmiący szkocki język oraz muzyka w tle i przede wszystkim tajemnicza historia pielęgniarki, która przenosi się w czasie z roku 1945 do roku 1743.  Miłość przeplata się z gwałtownością, fikcja z historią. Nuta nieprzewidywalności, braku logiki towarzyszy widzowi przez cały czas seansu. Bywają również chwile,  kiedy moja wrażliwość karze mi zamknąć oczy i uszy w obawie przed konfrontacją z brutalnością człowieka czy bardzo naturalistycznymi scenami. Za mną pierwszy sezon i kilka odcinków drugiej serii. Jak potoczą się losy bohaterów? Wkrótce pewnie się przekonam. Chyba że znuży mi się taka długodystansowość.
A dzisiaj odrobina codzienności - dwa dania i dwa pomysły na obiad lublub kola. Zapiekanka w opozycji do leczo. Wybór należy do Was. Moja rodzina oba ta dania lubi jeść w jednakowym stopniu.


poniedziałek, 1 października 2018

Deseczka w stylu boho

Witajcie:)
Jesień wpadła już do naszych domów przynosząc ze sobą chłód, który wymusił na nas otwarcie sezonu grzewczego. Słonko świeci ale to już nie to samo. Gdzieś zaginęła letnia energia a w jej miejsce pojawiło się zmęczenie spowodowane nie wiadomo czym. Choć w głowie mam mnóstwo pomysłów i w praktyce rozpoczętych kilka prac to trudno mi się czasami zmobilizować do działania. Zaczęłam robić na szydełku dywanik z t-shirtowej włóczki, który raz już sprułam. Mimo tego rzędy przybywają choć nie w takim tempie jakie założyłam. Makramowy wisiorek czeka na wykończenie a okrągły retro stolik  na powtórne przemalowanie. Wczoraj jednak podczas oglądania meczu siatkówki udało mi się zrobić coś, co już dawno planowałam. Na otrzymanych od koleżanki z pracy deseczkach a właściwie korze brzozy wymalowałam dwoma pisakami mandale. Deseczki nabrały innego charakteru i stały się bardziej boho. Praca ta niesamowicie mnie zrelaksowała i sprawiła mi ogromną przyjemność. Kora ostatecznie znalazła swoje miejsce na kominku.