sobota, 16 lutego 2019

Prosty dietetyczny deser & ozdoby z sercem w tle

Witajcie:)
Właśnie wróciłam ze spaceru. Wiecie co...? Czuję wiosnę w powietrzu. Jest cudnie. Już nie mogę doczekać  się większej ilości słońca a co za tym idzie i ciepła. Marzę, żeby usiąść sobie w ogrodzie na fotelu, z książką w ręce i z filiżanką kawki. Jeszcze trochę..., jeszcze trochę..., moja cierpliwość zostanie nagrodzona. A jak kawa to i coś do niej. 
W ubiegłą niedzielę wymyśliłam sobie taki delikatny deser. Jest bardzo prosty w wykonaniu i jednocześnie bardzo smaczny.

wtorek, 12 lutego 2019

Prezent na Walentynki & makramowa zakładka

Witajcie:)
Za dwa dni Walentynki a u mnie w szkole obchody MPŻ  (więcej w poprzednim poście). Może warto pomyśleć o jakimś upominku dla naszych bliskich. Jak dla mnie książka doskonale sprawdzi się w tym przypadku. Do tego samodzielnie wykonana zakładka w kształcie liścia i mamy prezent idealny np. dla nastolatki. Jak sądzicie?

sobota, 9 lutego 2019

Pijana wiśnia

Witam!
Zbliżają się Walentynki, które w swojej szkole przeistoczyliśmy w święto MPŻ (MIŁOŚĆ, PRZYJAŹŃ, ŻYCZLIWOŚĆ), żeby dać szansę wszystkim tym, którzy nie są zakochani. Tego dnia chcielibyśmy, żeby wszyscy byli wobec siebie mili. Obchody te mają być okazją do pokazania naszym bliskim, że są dla nas ważni.  Swoją sympatię do innych możemy wyrażać w bardzo różny sposób: darując uśmiech, składając życzenia, przekazując drobny upominek czy przygotowując niespodziankę, taką chociażby jak upieczenie pysznego ciasta, którym niewątpliwie jest PIJANA WIŚNIA. 

wtorek, 5 lutego 2019

Metamorfoza starego taboretu

Witajcie:)
Tak sobie leżę po pracy i po obiedzie i myślę...o czym mogłabym Wam dzisiaj napisać? Może o taboreciku z lat 70- tych, który dostałam od mamy i go przerobiliśmy z mężem nadając mu nowocześniejszy look... Może o książkach, które udało mi się ostatnio przeczytać... a może o nowościach kulinarnych, które pojawiły się w naszym domu...? Zdecydowałam, że pokażę Wam jednak taboret. Niestety nie posiadam jego zdjęcia sprzed metamorfozy i mogę tylko zaprezentować go  po naszych przeróbkach.

wtorek, 29 stycznia 2019

Ciasto mozaika

Witajcie❄️
Tak jak niedawno pisałam święta, święta i już po świętach, tak teraz mogę napisać ferie, ferie i po feriach. Powrót do pracy po 4 tygodniach, dwóch przymusowych związanych z chorobą naszej rodziny nie był wcale taki łatwy choć przebiegał spokojnie. Sama właściwie nie wiedziałam od czego mam zacząć robótkę. Stwierdziłam, że parę rzeczy zawodowo muszę zmodyfikować, parę dokończyć. 
Jedno mnie  od przedwczoraj  jednak zastanawia, martwi. Może Wy też to dostrzegacie. Marazm u ludzi zarówno tych młodych jak i nieco starszych. Próbujemy wraz z koleżanką zorganizować w ramach prowadzonego przez nasz punktu wolontariacjkiego balik dla dzieci zupełnie za friko. I co...? Prawie zero odzewu. Próbuję zachęcić młodzież do działania organizując comiesięczne Iskierki, w których klasy mogą się wykazać swoją  kreatywnością, działaniem  i zdobyć pod koniec roku pieniądze.  I co... ? Też nie ma szału. Zbiórka karmy dla zwierząt w poprzednim miesiącu na wypadła najlepiej. Przygotowanie kartek dla Przemka, który lubi je dostawać zakończyła się zebraniem  tylko dwóch na 46 klas.
Dzisiaj więc zadaję sobie pytania. Co jest do jasnej ciasnej? Co robimy źle? Jak zachęcić  ludzi do integracji, do działania, robienia czegoś w czasie wolnym? Jak zadziałać, by zachciało im się chcieć.? Ja chcę. A Wy? I wiecie co?  Nie wiem jak wpłynąć na innych. Jedynie  co udało nam się w ostatnim czasie w szkole to zmotywować młodzież do pracy w teatrze. Do tego rzeczywiście niektórzy się garną. 
A skoro o działaniach, zainteresowaniach i pasjach mowa to dzisiejszy post chcę poświęcić przygotowaniu ciasta, do którego wykonania zachęcił mnie mój mąż - łasuch. Przeszukałem Pinterest i znalazłam przepis na ciasto - mozaika. Wyglądało bardzo atrakcyjnie i smakowicie. Mimo że prowadzę na blogu kącik kulinarny to nie uważam, żeby moje gotowanie czy pieczenie było dla mnie jakąś ogromną pasją. Po prostu lubię prowadzić dom, w którym wszyscy zasiadamy przy wspólnym stole i spożywamy domowe dania własnoręcznie przyrządzone. Mamy wtedy czas na wspólne rozmowy i poznawanie siebie. Kącik ten miał stać się też dla mnie dodatkowym zbiorem wybranych przepisów, do których zawsze mogę wracać. Ostatnio go trochę zaniedbałam, chociaż wiem, że lubicie tu zaglądać chyba najbardziej. Ale do rzeczy. Zabieramy się za przygotowanie wyżej wspomnianego ciasta.

czwartek, 24 stycznia 2019

Zapytaj samą siebie, jak powinno się postępować, aby w końcu być szczęśliwą...

Witajcie:)
Jest taki dom na ulicy Weissa w Kalwarii, gdzie ludzkie losy splatają się ze sobą i zmieniają dzięki jednej lokatorce, której życie nie szczędziło traumatycznych przeżyć. Pani Michalska - bo o niej mowa z pozoru szorstka i chłodna, przy bliższym spotkaniu zyskuje dzięki swej przenikliwości, empatii i chęci niesienia pomocy.  Umiejętność wnikliwej obserwacji pozwala jej zauważać więcej. Inicjuje więc sytuacje, które dają jej możliwość formułowania w niezakamuflowany sposób swojego  zdania,  prowokując tym samym swojego rozmówcę do działania i refleksji oraz wyboru właściwego kierunku postępowania. A wszystko to dzieje się w magicznym momencie roku - grudniu. I wydawać by się mogło, że ten magiczny i nostalgiczny czas szykowania się do świąt i samych świąt nastrajać będzie ludzi tylko i wyłącznie ku dobremu... A jednak....! Życie pokazuje, że może być inaczej a świat nie zawsze jest taki cukierkowy jak nam się wydaje. 
Joanna Szarańska - autorka dwóch książek: "Cztery płatki na śniegu" (tutaj)  i "Anioł na śniegu" (tutaj) odsłania przed nami ułomności dzisiejszego świata takie jak: ubóstwo, samotność wśród ludzi, skąpstwo, wścibstwo, nadopiekuńczość, zakłamanie, bezradność, bezduszność, podejrzliwość, tęsknotę i prowadzi nas ku wartościom, które świadczą o naszym człowieczeństwie. I już nie potrzeba świąt, a może jednak  za ich sprawą po raz kolejny  bohaterowie jej opowieści i my sami odkrywamy wszystko to, co w życiu jest najważniejsze..., co w świętach jest najważniejsze...

wtorek, 22 stycznia 2019

Domowa uprawa awokado

Witajcie🍀
Dzisiaj chciałabym pochwalić się roślinką, którą wraz  z mężem udało nam się wyhodować. Powiem szczerze, że z tego powodu radość i duma mnie (nas) rozpiera. O czym mowa?  - o awokado. 


Jak to się stało? Od jakiegoś czasu a właściwie od spotkania blogerek zakiełkował w mojej głowie pomysł wprowadzenia do domu większej ilości roślin doniczkowych. Po upływie kilku miesięcy wiem, że bluszcze, zwykłe paprotki nie są dla nas.  Z czasem gubią liście i marnieją. Wielka szkoda ale próbowałam już tyle razy i za każdym razem było to samo. Nie mam zbyt jasnego mieszkania a okna usytuowane są od zachodu i północy. Kilka gatunków nowo zakupionych roślin dobrze sobie radzi w tych warunkach. Sami zobaczcie.

czwartek, 17 stycznia 2019

Zawsze może być Boże Narodzenie

Dzień dobry❄️
Za oknem śnieg a właściwie plucha i wiatr, wilgotne powietrze, które sprzyja zarazkom, czyli pogoda, która nie wywołuje dobrego nastroju. A jednak... Wszędzie i we wszystkim możemy odnaleźć iskierkę życia, radość i piękno tego świata.  Od trzech dni wychodzę po chorobie z domu. Idę mimo wiatru przed siebie, przechadzam się po moim małym miasteczku - łapię chwilę. Czasem coś nucę pod nosem, rozważam w głowie różne sytuacje i przyglądam się  otoczeniu. Jest miło, nigdzie się nie śpieszę. Godzina mija. Wracam do domu i zajmuję się ponownie rutynowymi czynnościami. Są ferie, więc czas płynie w zupełnie innym rytmie. Niczego nie muszę - mogę. Po prostu robię to co chcę. Pozwalam sobie na odpoczynek, czytanie. Moja mama nadal leży w łóżku ale wraca do zdrowia.  Choroba najbliższych bardzo ustawia priorytetowy. Pokazuje, co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze. Ważne jest nasze być, gdzieś w dal odsuwa się mieć, choć i ono nie jest bez znaczenia, kiedy potrzebne są pieniądze na leki, leczenie. A jednak jak mówiła matka Teresa "Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata... jest Boże Narodzenie".
A ja dodałabym|| 
*zawsze, ilekroć  odnajdujesz człowieka w człowieku i  nie przechodzisz obojętnie obok niego,
*zawsze, ilekroć  znajdujesz czas na rozmowę,
*zawsze, ilekroć  mówisz własnym głosem i jesteś gotowy iść właściwą drogą,
*zawsze, ilekroć potrafisz wybaczyć,
*zawsze, ilekroć robisz coś z pasją i miłością,
*zawsze, ilekroć postępujesz zgodnie z zasadami,
ZAWSZE WTEDY JEST BOŻE NARODZENIE.

I te wszystkie ZAWSZE odnajdziecie w najnowszej książce Gabrieli Gargaś - "Magia grudniowej nocy" (tutaj) - kontynuacji książek, o których pisałam tutaj i tutaj.


Polecam i serdecznie dziękuję za miły upominek Księgarni Gandalf (tutaj)

niedziela, 13 stycznia 2019

Nowy rok 2019 czas zacząć...

Witajcie🍀
Właściwie 2018 był dla mnie dobrym rokiem, gdyby nie końcówka. Choroba wkradła się do naszego domu siejąc spustoszenie w naszym ciele i głowach. Czy mam w tej chwili chęć na podsumowanie wydarzeń z minionego czasu tak jak to zrobiłam w ubiegłym roku - oj, nie. Czy chcę zapisać jakieś postanowienia, tak jak w poprzednim roku - też nie. Marazm wkradł się w nasze życie skradając nam duży kawał stycznia. Dlaczego to piszę, ponieważ chcę zaczarować trochę siebie, otoczenie, ludzi i sytuację. Chcę zmiany na lepsze. Mówię Wam zdrowie jest najważniejsze. Moja mama wraca do zdrowia, choć nadal leży w łóżku. Nasza 3 - osobowa rodzinka czuje się już lepiej. Ferie pewnie zrekompensują straty i pozwolą naładować akumulatorki.  Zabieram się do działania. Parę rzeczy już zmieniłam. Pochowałam  świąteczne dekoracje pozostawiając jedynie te, które kojarzą się z zimą.  Wymieniłam tapicerkę na kuchennych krzesłach i metalowej skrzyni (ale o tym napiszę następnym razem). Zaczęłam czytać drugą książkę w tym roku. I to jest chyba jedyne moje postanowienie w tym roku - liczyć ilość przeczytanych książek i dzielić się z Wami opinią o nich.  A skoro o książkach mowa to spotkała mnie ogromna niespodzianka. Za sprawą Księgarnia Gandalf stałam się właścicielką 4 książek, torby na zakupy oraz zakładki i magnesu na lodówkę.  Cudowny prezent, dla kogoś kto ma za 3 dni urodziny i uwielbia czytać książki. Serdecznie dziękuję :)

www.gandalf.com.pl

czwartek, 27 grudnia 2018

I ... po świętach


Jest taki dzień, taki moment, kiedy warto pomyśleć o sobie.

O tym co było, co się zdarzyło i co z nami to uczyniło.

Kim byliśmy, kim jesteśmy i kim będziemy, i czy sens istnienia w tym wszystkim odnajdziemy. 

Dlatego dzisiaj pomyśl człowieku, czy to co robisz wiedzie Cię na pewno ku lepszemu i dobremu


moje słowa, 
które umieściłam w scenariuszu  przedstawienia - "Opowieść wigilijna"

Witajcie już po świętach:)
Nie wiem jak Wy ale ja najbardziej lubię nie same święta, tylko czas przed nimi i zaraz po nich. Przed - to dekorowanie mieszkania, tworzenie w szerokim tego pojęciu - magii. Po - to refleksja, spowolnienie obrotów, czas na odpoczynek i zebranie myśli, a także czas na oswajanie z przemijaniem.  

Dlatego dzisiaj chciałabym Was poczęstować serduszkowym ciasteczkiem i podziękować Wam serdecznie za to, że: 
1) jesteście tutaj ze mną
i
2) inspirujecie mnie do działania poprzez swoje komentarze, odwiedziny.